20 lutego 2018 r.;    Imieniny obchodzą: Leon, Ludmiła, Eustachy

GAZETKA SZKOLNA - XXIV LO im. C. K. Norwida
NUMER NR 2/2010

Reaktywacja

O przelewaniu pustego w próżne czyli leczeniu głupoty

Pragniemy serdecznie zaprosić Panią do udziału w debacie pt. *"Dlaczego głupiejemy - czy rozwój cywilizacyjny ogranicza myślenie?"*, organizowanej przez Uniwersytet Otwarty UW. Spotkanie odbędzie się w czwartek, 25 marca 2010 roku o godzinie 17.30 w budynku Starej Biblioteki UW (ul. Krakowskie Przedmieście 26/28). W debacie wezmą udział Panowie: *Kazimierz Kutz*, *Tomasz Lis*, *Krzysztof Materna* oraz profesor *Andrzej Kajetan Wróblewski*.

Jako iż poszłam, a wydarzenie było zaiste ciekawe, opowiem wam to, co warto. Wtrącając swoje złote myśli naturalnie.

Firstly, debata była utrzymana w luźnym, zabawnym nastroju. Kilka razy nawet się uśmiałam. Przeważnie debaty to przekrzykujący się politycy lub inna przeinteligentna czołówka naszego kraju (mówię o polskich debatach) wymachująca rękami i plująca na współrozmówców. Co też jest śmieszne de facto, ale jest to raczej śmiech przez łzy.

Prowadzący debatę (kobieta, która pełniła jakąś funkcje na UW i dziekan wydziału dziennikarstwa politycznego) przygotowali 11 pytań, z czego nie zdążyli zadać nawet połowy: 'Kto jest najbardziej podatny na głupotę?' 'Która z przodujących grup ma największy wpływ na ogłupianie ludzi? (chodziło o politykę, media, muzykę i sport) 'Czy rozwój cywilizacyjny ogranicza myślenie, w jakim stopniu?' 'Jak zatrzymać proces ogłupiania społeczeństwa?'

Celowo napisałam pytania ciągiem, bo i odpowiedź na nie była ciągle ta sama. Panowie dużo mówili na temat telewizji, która została obwołana najgroźniejszym 'ogłupiaczem'. Przytoczę tutaj domowe zadanie p. Lisa dla słuchających debaty: proszę włączyć kanał informacyjny (TVN 24 na przykład) i wsłuchać się w treść podawanych wiadomości. Pan Tomasz był przekonany, że przez kilka godzin oglądania programu odbiorca nie dowie się o żadnej potrzebnej i naprawdę ważnej informacji na temat świata. Natomiast łatwo można zauważyć, jak prowadzący Dziennik próbuję się nam podlizać i zauroczyć nas swoim urokiem, dowcipami, uśmiechem.. Osobiście nie przeprowadziłam jeszcze eksperymentu, może dlatego, że w końcu dzieci nudzą wiadomości.

Profesor A.K. Wróblewski zwrócił również uwagę na Internet. Dzieciom zastępuje rodziców, młodzież zaczyna ograniczać zawieranie nowych znajomości do Facebook'a i Grona, nie daj Boże czatów, a dorośli po pracy czytają Demotywatory.pl (znaczy nie moi oczywiście). To jest smutna prawda. Jeżeli wejdzie propozycja ustawy o obowiązkowym wyrzuceniu z domów komputerów i ich dostępie tylko w kafejkach internetowych (na przykład) to będę głosować na TAK!

Panowie, z wyjątkiem K. Materny ciągle podkreślali jacy to ludzie są głupi ('Ludzie nie są tak głupi jak myślisz, są głupsi' przytoczył T. Lis). Masa społeczna jaką jesteście (ja nie) niedługo przestanie porozumiewać się z jednostkami, ludźmi inteligentnymi, potrafiącymi samodzielnie myśleć (ze mną). Fajnie, będą w Polsce dwa języki, pewnie angielski i polski. Jakie obronne argumenty przedstawił pan Krzysztof? To media tworzą nierzeczywisty świat identycznie zachowującej się społeczności dającej sobą manipulować i idącej za tłumem. Uwielbiam go, chociaż czasem trochę za długo mówił. Proszę zauważyć ile racji ma pan Materna. Każdy jest jednostką dla kogoś najważniejszą w życiu, każdy myśli samodzielnie, mimo że jest podatny na wpływy mniej lub bardziej. Dlatego również każdy jest warty szacunku i zwykłej, ludzkiej miłości i tolerancji!

To wszystko. Poza tym, że miałam na tą debatę iść z Prezesem któremu się zepsuł tramwaj i nie wiem jakim cudem jednak tam dojechał a ja wyszłam kilka minut wcześniej i go nie zauważyłam, a potem spotkałam koleżankę ze szkoły muzycznej, której nie widziałam kilka lat i studiuje historię sztuki na UW! Dobra, to ostatnie można wyciąć.

 
Daria Nowacka

RPG dla niewtajemniczonych

Gry RPG (ang. Role Playing Games) zasadniczo polegają na odgrywaniu poprzednio stworzonych przez siebie postaci w świecie kreowanym przez MG (mistrz gry) na podstawie danego systemu. Do najbardziej znanych, co nie oznacza najlepszych, systemów RPG należą zagraniczne: Dn’D (Dungeons and Dragons), Warhammer, Cyberpunk 2020 oraz rodzime: Neuroshima, Dzikie Pola, Monastyr, Wolsung.

Gry RPG najczęściej kojarzone są z czasami średniowiecza poszerzonymi o magię, lecz nie do końca odpowiada to stanowi faktycznemu – istnieją systemy oparte na realiach XVII (Dzikie Pola), XVIII (Monastyr), czy XIX wieku (Wolsung), a nawet systemy futurystyczne (Neuroshima, Cyberpunk).

Zasadniczą kwestią w większości gier RPG jest pojęcie sesji – spotkania, w trakcie którego rozgrywa się określoną przygodę lub jej część. Wyjątkiem od tej reguły są systemy, w których gra się listownie np. De Profundis oparte na mitologii Cthulhu Lovecrafta. W trakcie sesji MG kreśli graczom rys świata, dialogi z postaciami, tło, a także zadania do wykonania, a oni, poprzez opisywanie działań swoich postaci, wnikają w wykreowany świat. W większości systemów w czasie gry używane są także różnego rodzaju kostki. Nie jest to jednak reguła obowiązująca – w końcu szabas jest dla człowieka a nie człowiek dla szabasu, więc każda grupa graczy może sama zdecydować, jak chce grać.

Historia gier RPG rozpoczyna się w latach 70 XX wieku gdy na rynku pojawiają się systemy Dn’D i Warhammer. Od tego czasu ten rodzaj rozrywki znalazł wielu miłośników, a niektóre systemy doczekały się już opartych nań gier komputerowych (tzw. cRPG), filmów, książek, a także komiksów (np. Rotfl Playing Games, polski komiks internetowy parodiujący znane systemy RPG).

I na koniec smutna refleksja – masowy druk podręczników RPG w ostatnich latach przyczynił się wprawdzie do ich popularyzacji lecz jednocześnie spowodował znaczne obniżenie przeciętnego poziomu graczy i spłycenie samych gier, co z kolei powoduje często negatywny odbiór gier RPG przez społeczeństwo. A szkoda, bo przy odpowiednim poziomie i podejściu graczy sesje RPG mogą być świetną zabawą i genialnym sposobem na relaks.

 
Paweł Szydłowski

Dlaczego ID odpowiada?

Dziś Id postanowiła zmierzyć się z jednym z odwiecznych pytań ludzkości. Brzmi ono następująco: Dlaczego Id odpowiada?

Dlaczego Id odpowiada?      

Są pytania na które ludzkość od dawien dawna poszukuje odpowiedzi, lecz jej nie znajduje, bądź poznaje tylko częściowo. Jednym z takich pytań  jest właśnie "dlaczego". Czy rzeczywiście odpowiedź na nie jest tak  złożona? Można pójść na łatwiznę i stwierdzić, że ID odpowiada, bo taki pomysł powstał na jednej z lekcji języka polskiego i wywołał duży  entuzjazm wśród nas. Czy powód jest tak błahy, czy może jest to jednak coś więcej, jakieś przeznaczenie? W ostatnich latach grupa anonimowych amerykańskich naukowców, odkryła prastare pisma, z których możemy odczytać proroctwo: "I powstanie taka klasa, zdolna odpowiedzieć na każde pytanie. Będzie ona wskazywać drogę poszukującym odpowiedzi na wszelakie pytania ludzkości i ocalą oni świat od zagłady", czytamy  również: "I wywodzić się będą z rodu Polan, z miasta Varsovia, z klasy ID". Uczeni, zajmujący się wyjaśnianiem takich zagadek, postanowili zbadać tę sprawę. Dokonano wielu analiz i ustalono że tekst ten pochodzi sprzed naszej ery. Po sprawdzeniu autentyczności, zajęto się analizą faktów, które rzekomo miały doprowadzić ich do rozwiązania - kim (lub czym), jest owa klasa ID. Przekopano w tym celu masę dokumentów i  powiązano ze sobą wiele, czasem sprzecznych faktów. Proroctwo zaprowadziło ich do Liceum XXIV. Postanowiono przeprowadzić naukowe rozpoznanie. Przyrządy pomiarowe wskazywały dziwnie wysoki współczynnik mądrości. Dodatkowo emisja tajemniczego promieniowania, była w tym miejscu bardzo wysoka. W miarę zbliżania się do celu czujniki wariowały. Naukowcy byli pod wielkim wrażeniem. Zobaczyli legendarną już klasę ID; cel wieloletnich badań rozlicznych ekip naukowych. W pierwszym  momencie; szok. Niepozorna klasa, specjalnie nie różniąca się od  wielu tysięcy innych. Pojawiły się wątpliwości; to oni mają  ocalić nasz świat przed zagładą? Postanowiono zainstalować urządzenia  podsłuchowe, które miały za zadanie rozwiać je. Mijały tygodnie. Przeanalizowano wszystkie tajne nagrania i już nie było żadnych  niepewności. W tym momencie, przepowiednia wypełniła się, podjęto jednomyślną decyzję w szeregach badaczy. ID będzie od tej pory odpowiadać na  najtrudniejsze pytania ludzkości, które dotychczas pozostawały zagadką. Tylko oni mogą tego dokonać. Badacze postawili sobie jeden cel: dalsze  przyglądanie się im, oraz oczekiwanie na nadprzyrodzone osiągnięcia  wymienione w proroctwie. Co będzie dalej; czas pokaże. Tylko  nikomu ani słówka o tym wszystkim co tu czytacie to tajemnica państwowa.

1D odpowiada, ponieważ przeprowadzany jest na nas test, który sprawdza po ilu miesiącach w męskiej klasie zwariujemy i zamiast odpowiadać na zadane pytania, będziemy pisać depresyjne teksty.

 
Klasa Id

Muzyka

Koncert AC/DC

27 maja na bemowskim lotnisku wystąpiła legendarna grupa AC/DC. Koncert oglądało ponad 60 tys. fanów z całej Europy.  Zespół przyjechał do Warszawy w ramach trasy koncertowej promującej, już nie tak nowy album, "Black Ice".

Wydarzenie rozpoczęło się krótką animacją wyświetlaną na telebimach. Wizualizacja jeszcze bardziej podsyciła napięcie. Fantastyczne wejście formacji wykonującej "Rock and roll train" wzbogacone efektami pirotechnicznymi sprawiło, że większość publiczności już przy pierwszym utworze musiała szukać szczęk w trawie. W rockandrollowy amok wprowadziło zebranych drugie "Back In Black". Nie zabrakło również takich hitów jak "The Jack" (przy którym Angus Young wykonał striptiz), "Hell’s bells" (tradycyjnie pojawił się wielki dzwon opuszczony na scenę), "T.N.T.", "You shook me all night long", "Shot down in flames", "Dirty deeds done dirt cheap", €"Let there be rock" i wielu innych.

Podczas bisów kapela pożegnała widzów genialnym €"Highway to hell" i nieśmiertelnym "For those about to rock (we salute you)". Ostatnim kawałkom towarzyszyły wystrzały armatnie i pokaz sztucznych ogni. Gitarowa wirtuozeria słyszana była przy każdej solówce, a cały zespół pokazał wszystkim niedowiarkom, że rock'n'roll nie umrze nigdy. 

AC/DC po raz kolejny udowodniło, że wiek członków zespołu można poznać jedynie po metryce urodzenia. Bo to co robią na scenie odmładza ich przynajmniej o 30 lat.

 
Adrian Podwysocki

Felieton

Przemoc w kinie      

Pamiętam siebie jako dziecko - lubiłam oglądać kreskówki. Królik Bugs, Struś Pędziwiatr,  Tom & Jerry, Dexter i Atomówki dość często gościli u mnie. Uwielbiałam kolorowe postaci, których ciekawe przygody mogłam obserwować, siedząc przed telewizorem. Gdy byłam całkiem mała, bawiły mnie upadki, wyścigi, bijatyki tych bohaterów. Każda z bajek miała swoją historię i wątki, które, jak dzisiaj uważam, powinny były uczyć takich jak ja maluchów rzeczywistości, prawidłowych zachowań i skutków tych niewłaściwych. Niestety, wydaje mi się, że te animowane bajki nie nauczyły mnie niczego. Problem polega na tym, że fantazje autorów bajeczek "dla dzieci" wydają się wpajać absurdalne wzorce. Jeśli wierzyć kreskówkom, to każdy ma wiele "żyć", jak w grze komputerowej. Bajki pokazują, że rodzice są głupsi od dzieci, a mieszając cukier, słodkości, różne śliczności i przypadkowo dodany związek ‘x’  można stworzyć super bohaterki, które rozwiążą każdy problem. Ze szczególną łatwością zniszczą potwory i każdego kto im nie po drodze. O dziwo ja nigdy tak nie uważałam, ale do dziś pamiętam, kiedy to mama mi wspomniała, jak  znajoma opowiedziała, że jej wnuczek rozbił kotku głowę młotkiem, bo chciał zobaczyć czy ożyje z powrotem…Przemoc w kinie

Przemoc obecna w kinie dla dorosłych (aczkolwiek dostępna wszystkim) ma swoich przeciwników i zwolenników. Brutalnych scen nie trzeba wymyślać. Chcemy tego, czy nie życie to jedna wielka walka, dobra ze złem, prawa z bezprawiem, instynktów z zasadami. Reżyserzy filmów, brutalnymi scenami starają się pokazać to, na co przymyka się oko, to czego nie chce widzieć cywilizacja. Mam na myśli nędzę, głód i brud, wojny, mafię i ich porachunki. Dobrym przykładem jest film "Miasto Boga", w którym przedstawiona jest rzeczywistość w niebezpiecznym getcie dla biedaków w Rio De Janeiro. Mamy możliwość wglądu w ten świat oczami chłopca, który opowiada nam o układach rządzących miastem.  W slumsach żyją dzieci, które czasami w wieku nawet kilku lat trafiają do gangów narkotykowych. Każde z nich pragnie zrobić tam "karierę", by przeżyć na ulicach miasta. Każdy za siebie. Tu nie ma przyjaciół i co dzień ginie ktoś w porachunkach wrogich gangów. Niegdyś to miejsce miało stać się osiedlem dla biednych, lecz państwo nie spełniło obietnicy i nie wybudowało go, a ludzie byli zdani sami na siebie. Rzuceni na pastwę losu, wybrali przemoc jako źródło utrzymania i sposób na ich zdaniem godne życie.

W grudniu 2009 byłam na kolejnej "nocy kina". Jeden bilet daje możliwość wstępu na 3 różne filmy, które są emitowane w różnych salach o różnych godzinach w nocy. Zajmujesz miejsca, kierując się zasadą "kto pierwszy ten lepszy". Byłam z grupą koleżanek. Ze wstrętem wspominam to, jak dałam się namówić na "Piłę VI". Nie pierwszy raz byłyśmy na takiej imprezie i wiedziałyśmy, że trzeba się pospieszyć, aby zająć dobre miejsca. Byłyśmy niemal pierwsze, dlatego honorowy środek sali był nasz. Nie myślałam, że aż takim strasznym okaże się ten film. A konkretniej nie strasznym tylko obrzydliwym. Zanim się zaczął cała sala zapełniła się, co gorsza ludzie siedzieli nawet na schodach. Kiedy projekcja się zaczęła z humorem przyjęłam pierwszą scenę. Była to brutalna gra dwojga ludzi, których zadaniem było odcięcie od siebie jak największej części ciała, a stawką było życie. Krwawa walka o istnienie nie zrobiła na mnie wrażenia gdyż byłam na to przygotowana- wiedziałam co przyszłam oglądać. Żadnej z poprzednich części tego filmu wcześniej nie widziałam. Po pewnym czasie zaczęłam odczuwać dyskomfort. To co widziałam przechodziło wszelkie granice zdrowego rozsądku. To nie był horror. Nie bałam się. To była po prostu rzeź. Do tego bardzo głośne efekty (czyt. rozdzierające wrzaski ofiar wołających o pomoc) i smród na przepełnionej spoconymi ludźmi widowni. W połowie filmu nie dałam rady. Resztę filmu później obejrzałam w Internecie.

Ludzka fantazja jednak nie zna granic. Podziwiam tych, którzy lubią takie filmy i oglądają je bez zakrywania palcami oczu. Chociaż, czy jest to powód do podziwu? Na ile to normalne? Można obwiniać autorów takich filmów, ale czy są oni winni złu całego świata? Myślę, że jest to dyskusyjna sprawa, gdyż wiele dzieci może chłonąć takie wzorce. Każdy kto ma olej w głowie potrafi podejść do tematu przemocy w filmie z odpowiednim dystansem. A ten kto będzie szukał przemocy - znajdzie ją bez większego problemu, bo nie wzięła się ona z bestialskich filmów, tylko takie filmy z brutalnej rzeczywistości.

 
Angelika Kostecka


Źródła zdjęć:

  • http://www.tomandjerryonline.com/images/TomWaiting.jpg
  • http://talesfromethehood.files.wordpress.com/2009/09/ac-dc-highway-to-hell-front.jpg
  • picasaweb.google.com
 Licznik odwiedzin www.norwid.waw.pl:   1213060  

XXIV Liceum Ogólnokształcące im. Cypriana K. Norwida w Warszawie

ul. Obozowa 60
01-423 Warszawa
tel./fax. - sekretariat: 022-836-42-92
tel. - pokój nauczycielski: 022-836-42-32
e-mail: sekretariat@norwid.waw.pl