20 lutego 2018 r.;    Imieniny obchodzą: Leon, Ludmiła, Eustachy

GAZETKA SZKOLNA - XXIV LO im. C. K. Norwida
NUMER NR 7/2014

Reaktywacja

Wolontariat – czy warto?

WolontariatPewna część młodych ludzi, zniechęcona moralnymi dewiacjami naszego świata względem grupy pokrzywdzonych istnień, którymi nie zawsze są ludzie, ale też i np. zwierzęta, chętnie oddaje w wolnym czasie jakieś świadczenia na ich rzecz. Za tę pracę nie otrzymują wynagrodzenia.

Dwa zdania powyżej oddają techniczną, szorstką formułę i uzasadnienie pojęcia wolontariat. Czym to jednak jest w praktyce u nastolatków?

W gimnazjum, wedle wymogów Kuratorium, zaświadczenie o wykonanej pracy woluntarystycznej daje dodatkowe dwa punkty do szkoły ponadgimnazjalnej. Większość szkół stawia prosty wymóg: uczeń musi zanieść do sekretariatu placówki zaświadczenia o łącznej sumie dwudziestu wyświadczonych godzin. Wiele uczniów uznaje to za dobry interes i wykonuje tę pracę tylko w minimalnym stopniu, byle tylko „złapać” te dwa punkty, co w niewielkim stopniu, ale jednak pomaga dostać się do ich szkoły marzeń. Czy nie jest to praca wykonana, kolokwialnie mówiąc, „na odwal się”? Wątpię, czy prawdziwą intencją takich ludzi było sumienne wykonanie obowiązków dla tych, którzy tego potrzebują, jeno proste odfajkowanie dwudziestu godzin dla uzyskania papierka.

WolontariatKorzystając z własnego doświadczenia, niejednokrotnie spotkałem się z byle jakim wypełnianiem obowiązków wolontariusza i naginaniem regulaminu. Podczas jednej ze zbiórek żywności dla dzieci z hospicjów i państwowych domów dziecka do młodzieży z naszej szkoły dołączyła ekipa z jednego z gimnazjów na Bielanach, Z początku pełni zapału, przepełnieni wizją pracy lekkiej, łatwej i przyjemnej, młodzi ludzie chwycili za ulotki, włożyli pomarańczowe jak rewolucja z Ukrainy kamizelki i ruszyli na sklep, w miarę rzetelnie pomagając w organizacji zbiórki. Kiedy przyszła pora na właściwą pracę, dziatwa szybko się rozleniwiła: typowe było chodzenie i „rozdawanie” ulotek w grupach cztero- lub nawet pięcioosobowych, wychodzenie na papierosa, przedłużanie sobie przerwy lub nawet rozmawianie ze sobą przez Skype’a, gdy koordynatorka zbiórki zabroniła schodzić ze stanowiska. Nauczyciele pilnujący ich zazwyczaj nie zwracali na to uwagi lub nie chcieli zwracać – nie muszą wykonywać swoich obowiązków tak dobrze, jak w murach szkoły, gdyż nie odpowiadają przed nikim. Czy takie zachowania można uznać za rzetelną i właściwą pomoc, jaką określa się mianem wolontariatu? Ludzi tych nikt nie zmuszał – jeśli wiedzieli, że nie będą się dobrze wywiązywali ze swojego wąskiego przydziału obowiązków – mogli nie przychodzić w ogóle i nikt by raczej na tym nie ucierpiał. Ale przecież perspektywa wyjścia ze szkoły pod błyszczącym płaszczykiem wolontariusza jest bardzo dobrym pretekstem do stracenia lekcji i podwyższenia sobie oceny z zachowania, prawda?

Oczywiście spora część młodzieży wie i rozumie, czym jest wolontariat. A część tych, którzy nawet uważają, że jest to bezsensowna praca, gdyż nie ma się za nią materialnego wynagrodzenia, potrafi przyjąć do wiadomości odpowiedzialność, jaką się na siebie bierze, podpisując formularz zgłoszeniowy i wykonać dobrze swoje obowiązki. Prawdziwi wolontariusze to jednak najczęściej osoby, które chcą i lubią pomagać innym, bez potrzeby otrzymania wynagrodzenia za swoją pracę. Takich osób, wbrew pozorom, jest dużo. Trudno sobie wyobrazić Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, czy organizację UEFA Euro 2012 bez pomocy tysięcy ludzi dobrej woli.

Osobiście, myślę, że zaliczam się do tego fanatycznie altruistycznego grona. Odpowiadając na zadane przeze mnie pytanie „czy warto”, odpowiadam tak, jak najbardziej. Nie chcę opisywać swoich wrażeń, których można doświadczyć, będąc „prawym” wolontariuszem i osobą pomocną, gdyż wielu ludzi to na dobrą sprawę nie interesuje. Mogę powiedzieć, tyle, że sprawia mi to radość :)

 

Autor: Jakub Rychcik

Pogański to kraj, pogańskie obyczaje

~słowa Kuno Lichtensteina, wielkiego komtura Zakonu Krzyżackiego,
traktujące o Polsce w XV wieku, a więc  500 lat po chrystianizacji.

WolontariatWiadomo… jak każdy kraj, również Polska ma swoje święta, obrzędy, tradycje. Ciekawe jest natomiast to, że ci, którzy przybyli na te ziemie w X wieku, w wyniku wielkiej polityki, zaczęli rozpowiadać o czymś innym, nieznanym, z odległych krain. Trafili jednak na szerokość geograficzną która jest swoistym „koglem-moglem”. Germanie, Celtowie, Słowianie, Wikingowie, Bałtowie. Oni wszyscy przewinęli się przez tę krainę, zostawiając po sobie mniej lub więcej. Jednak byli tu, od dawna, a nawet bardzo dawna. A jak wiemy, stare drzewo ma długie i silne korzenie… I właśnie o tym będzie ta opowieść…


Święta

WolontariatMoże po kolei: Boże Narodzenie? Historycy przypuszczają, że Jezus narodził się we Wrześniu lub Kwietniu (oraz prawdopodobnie nie w stajence czy grocie tylko w murowanym domu, ponieważ religia żydowska nakazuje udzielić pomocy ciężarnej kobiecie i opiekować się nią aż do chwili rozwiązania. Wątpliwe jest również, czy Józef nie miał zamożnej rodziny, lub własnego domu, ponieważ zawód cieśli w tamtych czasach i w tamtym rejonie był jednym z bardziej pożądanych i lepiej opłacanych… ale mniejsza), data 25 grudnia ustalona jest dopiero od IV wieku. Dlaczego? Dlatego, że praktycznie w całej ówczesnej Europie obchodzono w tym czasie Saturnalia! Święto Sol Invictus - słońca niezwyciężonego. Uczyniono to by odciągnąć pogan od jednego z najważniejszych dla nich świąt. Więc nagięto troszkę datę, by usprawnić proces chrystianizacji.

Następnie: 2 Luty. Matki Boskiej Gromnicznej? Lub celtyckie święto ognia, poświęcone bogini Brigid. Związane z przesileniem wiosennym, kiedy to ludzie nieśli świece do świątyń oraz świętych gajów by pomóc słońcu w utrzymaniu się na niebie coraz dłużej.

WolontariatDalej: Wielkanoc? Również, jedno z przodujących świąt Słowian. Przesilenie wiosenne, zwycięstwo dnia nad nocą. Na potrzeby Religii chrześcijańskiej określane jako zwycięstwo Chrystusa nad Szatanem. Wszyscy znamy pisanki? To właśnie tego dnia, i tylko tego dnia było DOZWOLONE jedzenie jaj! Ponieważ, jajko to symbol nowego życia. A właśnie w tym czasie obchodzono Jare Gody, obyczaj który do dziś jest praktykowany na Kresach, czyli zanoszenie na mogiły zmarłych z rodziny jedzenia i trunków. Tak, tak, niektórzy do dziś noc przejścia spędzają z rodziną na cmentarzu śmiejąc się, wspominając i dzieląc się z duchami przodków.

Lecimy dalej, teraz przejdźmy do wesołych letnich świąt. Zesłanie Ducha Świętego?
Lub po prostu zielone świątki, obchodzone we wszystkich kręgach święto związane z rozkwitem przyrody. Celtowie ten czas spędzali w zagajnikach, Słowianie na polach a Rzymianie w oliwnych gajach. Składano wtedy dzięki i modlono się o urodzaj. Na naszych terenach głównie było to święto bogów urodzaju, czyli Jaryły i Kostromy.

WolontariatWigilia Święto -Jańska? Właściwie to Noc Kupały, kupalnocka, sobótki. Nazwa pochodzi od słowa „kąpać”. Są tacy którzy twierdzą, że wzięło się to od Chrztu Jezusa w Jordanie który prawdopodobnie miał miejsce w czerwcu. Niekoniecznie. Święto Kupały było najważniejszym świętem u Słowian. Wtedy właśnie można było beztrosko kąpać się w jeziorach i uroczyskach, ponieważ przez resztę roku istniała możliwość natknięcia się na rusałki lub inne złośliwe i zwodnicze zjawy. Święto trwało nawet do 3 dni. Pierwszego dnia składano dary, drugiego bawiono się a trzeciego odpoczywano nad wodą. Robienie wianków i puszczanie ich na wodę miało być symbolem poszukiwania kogoś z kim spędzimy resztę życia.

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny? A właściwie Dożynki, również obchodzone w Europie wschodniej. Dziękowano wtedy Bogom za urodzajne plony. Jedno ze starszych ludowych obchodów.

Powoli zataczamy krąg, rok pogański się kończy, słońce stoi coraz niżej, robi się mokro i ponuro. Święto Zmarłych i Zaduszki Dziady. To chyba święto które najmniej zmieniło swoją formę przez wieki. Niektórzy księża bardzo denerwują się kiedy mówimy właśnie „święto” . Otóż zapalanie świeczek na mogiłach miało na celu pokazanie duchom zmarłych drogi na ziemię i z powrotem, by mogli bez trudu zejść na ziemię i odejść.Jzmarłych… no bo jak zmarli mogą mieć święto? Cóż, kiedyś mogli Wszyscy znamy Halloween. Nie jest to, jak się uważa „kolejne” amerykańskie święto. Jest to celtycki obyczaj który ma około 2 TYSIĄCE lat.  W tym dniu wszystkie złe stwory i duchy nie były groźne, dlatego w ramach „utarcia nosa” dzieci przebierały się za straszydła by pokazać, że nie boją się chodzić po nocy i pukać do domów po drobne podarki.


Symbole i obyczaje

WolontariatChoinka - Staropolski zwyczaj? Ani trochę.  Jest to zwyczaj wywodzący się z Bawarii. Ubieranie choinki zwyczajnie miało na celu zajęcie czymś dzieci podczas przygotowań do świąt. Obyczaj rozpowszechniony przez niejakiego Marcina Lutra.

Sianko pod obrusem lub kilka kłosów zboża gdzieś przy stole? Niewielu zdaje sobie sprawę, że obecność wszystkiego co pochodzi z pola ma związek z prastarą tradycją stawiania Diducha. Czyli snopa pszenicy, owsa lub żyta który został zebrany podczas pierwszego cięcia. Powód? Dar dla ducha opiekującego się domem. Na Ukrainie kultywowane do dzisiaj.

Sianie rzeżuchy na Wielkanoc - Kojarzycie sianie rzeżuchy i wstawianie w  nią baranka? To również pogański obyczaj pochodzący od Frygów (plemię z Bałkan), kiedy to zakładało się tzw. „ogródki Adonisa”. Składały się z szybko więdnących kwiatów, które symbolizowały szybkie przemijanie młodości.

WolontariatMarzanna - Nazwa jest pochodną słowa Mor, Mar (czyli śmierć). Symbol zimy, który symbolicznie palono podczas Jarych Godów, by usunąć wszystkie efekty tej nielubianej pory roku. Kukłę należało nosić wkoło wszystkich domów we wsi, aby następnie udać się z nią do najbliższej wody, gdzie płonącą wrzucano do rzeki. Istniało wiele ciekawych przepowiedni, np. Nie wolno było dotknąć Marzanny w wodzie- groziło to uschnięciem ręki. Nie wolno było obejrzeć się podczas opuszczania brzegu rzeki- mogło to wywołać chorobę. W XV wieku kościół próbował zakazać tego obyczaju, a nawet zastąpić go zrzucaniem wieży kukły symbolizującej Judasza, lecz tradycja była zbyt silna i przetrwała do dziś.

Śmierć w domu - Zwyczaj który praktykuje się w każdym zakątku Polski inaczej. Głównie zasłanianie luster, otwieranie okien. Wszystko po to by duch zmarłego jak najszybciej znalazł drogę w zaświaty. W większości  kultur zwłoki palono, by zmarły nie czuł, że coś pozostawił na ziemi. Szczególnie tyczyło się to wojów, dla których długotrwałe leżenie na ziemi było czymś, co kojarzono z porażką w bitwie. W kręgach celtyckich demonem śmierci była i jest Banshee, czyli postać młodej dziewczyny, która zjawia się gdy ktoś ma umrzeć. Jeżeli ktoś na nią spojrzał, umierał. Zaś usłyszenie zawodzenia i rozpaczliwego płaczu zwiastowało śmierć w rodzinie.

To by było na tyle.  Nie mam na celu atakować chrześcijańskich wartości, ale dobrze by było gdyby naród był świadom swoich korzeni. Większość z Polaków robi to automatycznie, tak po prostu było i jest. To jest najlepszy dowód na to, że tutejsi mieszkańcy mieli swoje tradycje, przekonania, zanim przybyła nowa religia. Pamiętajmy, że nasza kultura nie zaczęła się w 966 roku.

 

Autor: Jan Skolik

Święta Bożego Narodzenia!

WolontariatBoże Narodzenie w tradycji chrześcijańskiej jest świętem upamiętniającym narodziny Jezusa Chrystusa. Jest to jedno z najuroczyściej obchodzonych świąt na świecie, najczęściej spędzanych w gronie najbliższych. Wyjątkowy czas z pięknie udekorowaną choinką i aromatem dwunastu potraw jest czymś niezapomnianym. Święta te wiążą się z tradycjami jakie goszczą w każdym domu. Ubrana choinka, kolędy, dzielenie się opłatkiem, przygotowywanie potraw,prezenty, pasterka to jedne z nielicznych zwyczajów obchodzonych w dzisiejszych czasach. Istnieją jednak też zwyczaje które zostały zapomniane w dzisiejszym pokoleniu, a parę lat temu przykuwano do nich wielką wagę. Szczególność wigilijnego dnia polegała na tym, iż jej przebieg miał znaczący wpływ na całość nadchodzącego roku.

Należało tego dnia wstać wcześnie rano, aby przez cały rok mieć dobre samopoczucie.W ciągu dnia nie wolno było się położyć, aby nie spowodować choroby, a w lecie "położenia się zboża". Wszelkie urazy w dzień Wigilii powinny być wybaczone,aby kolejny rok móc przeżyć w pokoju. Wiele lat temu w każdym domu można było usłyszeć słowa "Pamiętaj człowiecze, zanim zasiądziesz do Wigilijnego stołu, spłać długi wszelkie, by następny rok był dostatni". Wierzono więc, że wszelkie zobowiązania, które nie zostały uregulowane przed Wigilią, uniemożliwiają finansową pomyślność w przyszłym roku.

WolontariatW wigilijny poranek należało myć się w misce z zimną wodą, w której zanurzone były złote i srebrne monety. Rytuał ten miał zapewnić dostatek w nadchodzącym roku. Dla absolutnej pewności należało też mieć przy sobie pieniądze w trakcie świątecznej kolacji.
Nikt by nie chciał, aby w jego domu zabrakło pożywienia,a co najważniejsze chleba, więc aby temu zapobiec należało opleść wigilijny stół łańcuchem choinkowym. Nie wolno też było pożyczać w tym dniu chleba ani mleka temu kto po nie przyszedł. Należało spłacić wszystkie długi, lecz nic nie pożyczać by w przyszłym roku bogactwo nie uciekło.
Wierzono także, że uczestnik wigilijnej wieczerzy musiał skosztować każdej z podanych potraw, a jeść trzeba było szybko i bez odpoczynku,gdyż ten kto przerwał jedzenie mógł nie dożyć do następnej Wigilii.

Dawniej kładzione pod obrusem sianko było też elementem wróżb. Panny wyciągały źdźbło spod obrusa, aby dowiedzieć się czegoś więcej o swojej przyszłości; zielone symbolizowało rychłe i szczęśliwe małżeństwo, natomiast różne odcienie szarości wróżyły trudności w znalezieniu męża.

Również karp miał swoją symbolikę. Wierzono, że jeśli karp posiada dużo łusek to gospodarze się wzbogacą, natomiast jeśli szybko pływa-nadchodzący rok będzie pomyślny. Wsadzanie łusek karpia do portfela symbolizuje do tej pory wzbogacenie się. W to święto zakazany jest udział w hazardzie. Wszelkie wyścigi, gry na pieniądze są niedopuszczalne. Uczestnictwo w tego typu rozrywkach zwiastuje nieszczęście w kolejnym roku.

Podsumowując wszystkie obrzędy,które były dawniej stosowane sprowadzały się do jednego, czyli tego aby kolejny rok był dobry i przebiegał pomyślnie. Nowoczesny świat kultywuje tylko te najsilniejsze zwyczaje,które przetrwały próbę czasu, zapominając lub w ogóle nie wiedząc o tych starych, a jakże ciekawych tradycjach.

 

Autor: Sylwia Rubak

Popatatajać galopem w stronie zachodzącego słońca... czyli o jeździectwie słów kilka

KonieJazda konna - nic trudnego. Usiąść w siodle, wziąć lejce do ręki i popatatajać galopem w stronę zachodzącego słońca... Ach. Czy nie ma piękniejszego widoku i uczucia? Gdyby to wszystko było takie proste, to jeździectwo nie byłoby sportem tak ciężkim i ekstremalnym.

Po pierwsze sam fakt pt. "wsiąść na konia" wcale nie jest taki łatwy. Najpierw trzeba zadrzeć nogę prawie na wysokość swojego biodra, potem mocno złapać się przedniego i tylnego łęku (już widzę Wasze zdziwione miny i wybałuszone ze zdziwienia oczy) i... . Ale zaraz. Czym jest ten cały łęk? Jest to najprościej w świecie ujmując przód i tył siodła. Nie muszę chyba wyjaśniać czym jest siodło :) Gdy już mamy przyjętą pozycję do wsiadania musimy mocno odbić się od ziemi i starać wdrapać na konia starając się nie zrobić krzywdy zarówno zwierzakowi, jak i instruktorowi/luzakowi, który stoi obok. Nie chcemy przecież zacząć od wyrobienia sobie opinii laika-mordercy.

Druga sprawa - nie lejce a wodze! Lejce to są przy wozie drabiniastym lub bryczce. Sama filozofia trzymania ich jest bardzo wesoła i łatwo na samym początku o zaplecenie palców i wodzy w jeden wielki węzeł gordyjski. A to tylko przełożenie ich pod mały paluszek. Nic wielkiego.

Trzecią kwestią jest samo ruszenie i cała technika jazdy. Dla osoby patrzącej z boku wygląda to banalnie - jeździec wsiadł na konia, złapał cugle (tak, jest to kolejne radosne pojęcie ze słownika wyrazów obcych, ewentualnie słowniczka jeździeckiego; jak zwał tak zwał) i ruszył. Tak. Nie siedząc w siodle można tak twierdzić. Osoba jeżdżąca konno powie to tak: usiadł w siodle, obciągnął pięty w dół, dał nogę za popręg (koński pasek, który przytrzymuje siodło), wyprostował się, wziął wodze na kontakt, zrobił półparadę, dał łydkę, ruszył. Jest różnica, prawda? Po samym opisie procesu ruszania powinno to już dać do myślenia, że jeździectwo nie jest najprostszą rzeczą na świecie.

KoniePomyślmy o jeździe konnej i koniach pod kątem historii świata. Kim by był Aleksander Macedoński bez ukochanego Bucefała? Albo Napoleon bez wiernego Marengo? Nie zapominając oczywiście o Kasztance marszałka Józefa Piłsudskiego. Warto także wspomnieć o konnych formacjach wojskowych takich jak husaria, która poprzez swoją taktykę oraz wyszkolenie zwyciężyła wiele bitew. Z czasem częstotliwość użycia koni na wojnach i w bitwach spadała, a to wspaniałe zwierzę stało się w pewnym stopniu reliktem przeszłości, gdzie jego wojskowa historia kultywowana jest jedynie przez grupy rekonstrukcyjne, które przypominają czym dla naszej historii były niegdyś konie.

Jazda konna to dziś nie tylko rekreacyjne tuptanie po ujeżdżalni. To poświęcenie, zaufanie, współpraca, zrozumienie, pasja, pot i łzy, a przy odrobinie pecha również krew i liczne siniaki. Wśród sportów konnych można wymienić ich aż dziesięć. Są to skoki przez przeszkody, ujeżdżenie,

WKKW - Wszechstronny Konkurs Konia Wierzchowego (połączenie dwóch poprzednich + skoki przez przeszkody stałe - takie jak przewrócone drzewo - czyli cross), woltyżerka - gimnastyka na koniu, reining (popularnie znany jako western), rajdy długodystansowe, powożenie, wyścigi konne oraz polo.

Jeździectwo jest jedynym na świecie sportem, w którym wygrana zależy od człowieka jedynie w 50%. Reszta zależy od konia. Weźmy na przykład skoki przez przeszkody o wysokości 140 cm i wiadomo od razu, że bez świetnie zgranej pary jeździec + koń start spisany jest od początku na porażkę. W wyścigach wyrozumiały i świetnie jeżdżący dżokej w połączeniu z szybkim, długonogim koniem w dużym stopniu przybliżają szansę na wielką wygraną.

Każdy jeździec, czy to sportowy czy rekreacyjny zalicza w życiu liczne wzloty... jak i upadki. W jeździectwie funkcjonują w związku z tym dwa powiedzenia. Pierwsze to "Jeśli spadniesz 100 razy to wtedy możesz powiedzieć, że umiesz jeździć" oraz "Nie zaznał nikt jeździectwa blasku, kto nie całował nigdy piasku". Można to traktować ze sporym przymrużeniem oka, ale nie do końca to bagatelizować. Osoba, która ani razu nie spadła a przechwala się, że świetnie jeździ tak naprawdę niewiele w życiu jeździeckim przeżyła i niewiele tak naprawdę wie o tym wszystkim. Jeździć dobrze to jedno, można to robić bez spadania, ale upadki są jednak nieodzownym elementem jeździectwa i uważam, że jeśli ktoś ani razu nie spadł to musi jeździć bardzo rzadko lub dopiero od niedawna. Lądowanie w końskiego grzbietu prosto na ziemię jest także swoistym etapem, elementem nauki jazdy konnej i każdy kiedyś przez ten etap przechodzi.

Konie

Dla osób, które nigdy nie siedziały w siodle lub co gorsza nigdy nie dotykały konia, jeździectwo jest tylko zabawą rodem z My Little Pony. Dla ludzi jeżdżących wygląda to całkowicie inaczej. Jazda konna to pasja, która jest jedną z najważniejszych w życiu rzeczy. To wolność gdy galopuje się z przyjaciółmi przez las. To współpraca gdy razem z koniem uczymy się i trenujemy nowe rzeczy na jeździe. To przyjaźń gdy przytulamy się do ukochanego zwierzęcia. To radość gdy dane nam jest przebywać wśród koni, które są częścią życia każdego jeźdźca. Ale co najpiękniejsze i uważane przez większość za najmniej normalne - zaufanie, bo ufamy zwierzętom tak nieobliczalnym jak konie, choć mamy pełną świadomość tego, że kiedyś możemy spaść i nigdy już nie wstać.

Piszę to wszystko z perspektywy osoby jeżdżącej konno od ponad trzynastu lat,
która planuje połączyć swoją przyszłość z dalszym rozwijaniem swojej pasji. Każdy może mieć swoje zdanie. Po przeczytaniu tego artykułu jedni mogą stwierdzić, że w sumie fajnie by było kiedyś spróbować, inni dalej będą uważali, że jazda konna jest nudna, a konie śmierdzą, jeszcze inni wrócą do beznamiętnego przeglądania Facebooka i zapomną o przeczytanym artykule szybciej, niż zajęłoby im wdrapanie się na grzbiet konia. Ja wiem jedno - ludzie mogą mówić o jeździectwie co chcą, a ja nadal będę jeździć co sobotę na treningi do jednej z podwarszawskich stajni i nic nie będzie w stanie tego zmienić.

 

Autor: Natalia Jabłońska

Źródła zdjęć:

    Wolontariat – czy warto?
  • http://www.tescodlaszkol.pl/upload/gallery/Partnerzy/banki_zywnosci.jpg
  • http://www.kampaniespoleczne.pl/images/zdjecia/83/zdjecie_20110819175438_310.jpg
  • Święta Bożego Narodzenia!
  • http://hdmax.pl/obrazy/3/55/hdmax.pl_choinka_na_boze_narodzenie133.jpg
  • http://www.gory.net.pl/boze-narodzenie/boze_narodzenie.jpg
  • Popatatajać galopem w stronie zachodzącego słońca... czyli o jeździectwie słów kilka
  • demotywatory.pl
 Licznik odwiedzin www.norwid.waw.pl:   1213059  

XXIV Liceum Ogólnokształcące im. Cypriana K. Norwida w Warszawie

ul. Obozowa 60
01-423 Warszawa
tel./fax. - sekretariat: 022-836-42-92
tel. - pokój nauczycielski: 022-836-42-32
e-mail: sekretariat@norwid.waw.pl